Wszystkie treści i zdjęcia zamieszczone na tym blogu są tylko i wyłącznie moją własnością. Kopiowanie ich jest zabronione.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opo:rozmowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opo:rozmowy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 listopada 2012

OPOWIADANIE: Rozmowy. Przy kawie



„Cieszmy się z małych rzeczy bo wzór na szczęście w nich zapisany jest.”
[Sylwia Grzeszczak „Małe rzeczy”]



Sylwia: Wiesz, że jesteś głupia?

Magda: Możliwe, ale dobrze mi z tym.

Sylwia: Został ci już tylko rok i miałabyś spokój…

Magda: Przez 5 lat mogę wrócić i zacząć w tym samym momencie.

Sylwia: A zrobisz to?

Magda: Nie. Jeśli się zdecyduję na powrót na studia, to na innym kierunku.

Sylwia: Nie szkoda ci tych dwóch lat?

Magda: Niespecjalnie. Poznałam fajnych ludzi, przeżyłam fajne rzeczy…

Sylwia: Dalej nie mogę uwierzyć, że to zrobiłaś. Przecież jeden oblany egzamin to nie powód, żeby zrezygnować ze studiów.

Magda: I wcale nie dlatego zrezygnowałam. To po prostu był gwóźdź do trumny. Już od dawna nad tym myślałam…

Sylwia: Co masz zamiar teraz robić?

Magda: W dalszym ciągu mam pracę, a za rok wychodzę za mąż.

Sylwia: Chyba nie masz zamiaru do końca życie pracować w sklepie i zostać kurą domową? Z twoimi ambicjami?

Magda: Oczywiście, że nie. Ale ambicje nie mają tu nic do rzeczy. Mogę zaplanować wiele rzeczy, ale życie te plany zweryfikuje. Na chwilę obecną jestem szczęśliwa i nie chcę nic zmieniać.

Sylwia: Będziesz żałowała.

Magda: Możliwe. Opowiedz lepiej, jak przygotowania do wyjazdu?


~ dwa lata później ~


Sylwia: No, a jak tam u ciebie? Widzę, że wiele się zmieniło przez te dwa lata. Mąż, dziecko…

Magda: Zgadza się. Nawet nie wiesz, jak się cieszyliśmy, że tak szybko udało nam się zajść w ciążę. Ciąża to cudowny okres.

Sylwia: Ty chyba żartujesz. Co w tym takiego cudownego? Nudności, wymioty, rozstępy?…

Magda: Już nie przesadzaj. Wcale nie jest tak źle. Poza tym kiedy pierwszy raz weźmiesz dziecko na ręce, zapominasz o wszelkich trudach. Nawet ból przy porodzie odchodzi w zapomnienie. To całkowicie metafizyczne uczucie. Nic nie jest w stanie się z tym równać.

Sylwia: A jak mała?

Magda: Dobrze, dzięki. Z dnia na dzień coraz bardziej mnie zaskakuje. Jest bardzo ciekawa świata i rośnie jak na drożdżach.

Sylwia: Po macierzyńskim wracasz do pracy? I w ogóle jak tam sprawa z twoimi studiami? Zdecydowałaś co dalej?

Magda: Jeszcze nie, na razie najważniejsza jest mała. Chcę jej poświęcić jak najwięcej czasu. Razem z Krzyśkiem zdecydowaliśmy, że po macierzyńskim idę na urlop wychowawczy.

Sylwia: Ale dlaczego? Przecież twoja mama nie pracuje i mogłaby z nią posiedzieć. Poza tym są opiekunki, żłobki…

Magda: Ale tu nie chodzi o opiekę nad Kingą. Po prostu oboje stwierdziliśmy, że najlepiej będzie, jeśli będzie ze mną. Na szczęście Krzysiek tyle zarabia, że możemy sobie na to pozwolić.

Sylwia: O matko kochana, nie wierzę, że to mówisz.

Magda: Czemu? Co w tym dziwnego?

Sylwia: Kiedy widziałyśmy się ostatni raz, mówiłaś, że nie chcesz być kurą domową. Wcześniej miałaś ambicje, plany. Stypendium na studiach, drugi kierunek w planach, magisterka, praca… A teraz tak po prostu rezygnujesz, żeby zamknąć się w domu. Jeszcze tylko dres i rozciągnięta koszulka, a będziesz jak prawdziwa kura domowa.

Magda: Wiem, pamiętam. Ale wiesz, co ci powiem? Nie brakuje mi tego. Ani studiów, ani pracy. Długo nie mogłam znaleźć sobie miejsca. Źle wybrany kierunek studiów, potem praca… Niby nigdy niczego nie żałowałam, ale zawsze czegoś mi brakowało. Dopiero teraz czuję się naprawdę szczęśliwa: siedząc w domu, gotując mężowi obiady, bawiąc się z dzieckiem… To jest to, w czym się spełniam. I żadne dyplomy i tytułu nie są mi to tego potrzebne. A dres do chodzenia po domu jest najwygodniejszy. Co prawda wolę bardziej dopasowane koszulki, ale w dresie chodzę bardzo chętnie.

Sylwia: Nie, nie, nie. Proszę nie mów już nic więcej. Z każdą chwilą jestem coraz bardziej pewna, że za parę lat będziesz wyglądać jak Molly z pierwszej części „I kto to mówi”, kiedy miała ten koszmar: skołtunione włosy, rozlazła figura, bezkształtna sukienka i papieros w ręce…

Magda: No wiesz co, z tą sukienką to przesadziłaś. A tak poważnie, wcale nie tak łatwo do tego doprowadzić. Kinga urodziła się niespełna trzy miesiące temu, a ja już wróciłam do wagi sprzed ciąży, a nawet jest mnie, chociaż nie stosuję żadnych diet. Figury co prawda już nie odzyskam, ale jestem z obecnej jak najbardziej zadowolona, w końcu wyglądam jak kobieta. Rozpuszczone włosy przy dziecku to nienajlepszy pomysł, więc siłą rzeczy codziennie czeszę je w koka. Poza tym mówiłam ci już, że wolę dres i koszulkę, oba dopasowane.

Sylwia: No, a kontakt z ludźmi? Trzeba czasem z kimś porozmawiać, a nie siedzieć zamkniętym w domu…

Magda: Oczywiście, że nie. Jest środek lata, codziennie wychodzimy na spacery. Chodzę z Kingą na basen, planujemy z Krzyśkiem wyjazd wakacyjny, a ostatnio pojechaliśmy na weekend w góry. Spokojnie mogę powiedzieć, że nigdy nie byłam tak aktywna jak teraz.

Sylwia: W twoich ustach brzmi to jak bajka, ale ja bym tak nie potrafiła zrezygnować ze wszystkiego dla dziecka…

Magda: I nikt od ciebie tego nie wymaga. Ty się spełniasz w pracy, a ja w domu. Ważne jest, żeby znaleźć swoje miejsce na świecie. Jesteś szczęśliwa?

Sylwia: Jestem.

Magda: Ja też. I o to w życiu chodzi.

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

OPOWIADANIE: Rozmowy. E-mail


„Przyjaciel potrzebny od zaraz
Niech tylko za bardzo się nie stara […]”
Kaja Paschalska „Przyjaciel od zaraz”


            Od: lon_boy
            Do: Lil-lil
                        Zazdroszczę Twoim przyjaciołom…

            Od: Lil-lil
            Do: lon_boy
                        Czego? Nie rozumiem…

            Od: lon_boy
            Do: Lil-lil
                        Tego, że mają Ciebie za przyjaciółkę. Mailujemy ze sobą już jakiś czas, a ty nigdy nie odmówiłaś mi pomocy i chętnie pomagałaś… Podejrzewam, że skoro dla mnie – obcego – jesteś taka sympatyczna i pomocna, to ci, którzy znajdują się w Twoim otoczeniu, mają z Tobą jak w niebie J

            Od: Lil-lil
            Do: lon_boy
                        Zdziwiłbyś się…

            Od: lon_boy
            Do: Lil-lil
                        ??

            Od: Lil-lil
            Do: lon_boy
                        Nie mam żadnych przyjaciół. Kilku znajomych, ale to wszystko.

            Od: lon_boy
            Do: Lil-lil
                        Czemu? Myślałem, że otacza Cię grono ludzi…

            Od: Lil-lil
            Do: lon_boy
                        Bo tak jest. Ale nie mam przyjaciół. Tak w ogóle, to kto to jest ten przyjaciel? Kolejny znajomy, którego dopuściłeś do siebie i swojego życia, a który potem odwraca się do ciebie plecami, albo zostawia w najważniejszym dla ciebie momencie…

            Od: lon_boy
            Do: Lil-lil
                        Powiało pesymizmem…

            Od: Lil-lil
            Do: lon_boy
                        Raczej realizmem. Taka jest prawda. Niestety żyjemy w takich czasach, że ludzie bezinteresowni bliscy są wyginięcia. Dopóki czegoś od ciebie chcą – są, ale kiedy ty potrzebujesz ich – wsiąkają jak kamfora.

            Od: lon_boy
            Do: Lil-lil
                        Nie masz racji. Ja sam mam kilkoro takich przyjaciół, że mogę na nich liczyć w każdej możliwej chwili. Jeszcze nie było sytuacji, żebym się na nich zawiódł.

            Od: Lil-lil
            Do: lon_boy
                        Do czasu, uwierz mi. A potem będziesz żałował, że pozwoliłeś im zbliżyć się tak bardzo do siebie i wyjawiłeś im swoje sekrety.

            Od: lon_boy
            Do: Lil-lil
                        Nie wiem, możliwe… Ale mam nadzieję, że nie masz racji.

            Od: Lil-lil
            Do: lon_boy
                        Mam ją. To tylko kwestia czasu…

            Od: lon_boy
            Do: Lil-lil
                        Ale ja i tak wolę wierzyć, że są ludzie, dla których inni znaczą więcej, niż dobra materialne. Bo gdybym dopuścił do siebie myśl, że faktycznie masz rację, to przestałbym komukolwiek ufać, odciąłbym się od ludzi… Nie, nie wyobrażam sobie tego…

            Od: Lil-lil
            Do: lon_boy
                        Wolisz potem cierpieć i pluć sobie w brodę? Godzinami zastanawiać się, gdzie popełniłeś błąd? Nagle dostrzegać sygnały, że ta osoba jednak wcale nie była godna zaufania? Jeśli tak, to nie lepiej od razu trzymać dystans?

            Od: lon_boy
            Do: Lil-lil
                        Chyba zaczynam Ci współczuć… Musisz być bardzo samotna…

            Od: Lil-lil
            Do: lon_boy
                        Nie, dlaczego? Mówiłam ci, mam kilkoro znajomych…

            Od: lon_boy
            Do: Lil-lil
                        Ale tak naprawdę jesteś sama. Możesz otaczać się ludźmi, ale jesteś samotna. Kiedy masz jakiś problem albo chcesz podzielić się z kimś swoją radością, nie masz do kogo iść. Ktoś musiał Cię bardzo skrzywdzić, skoro tak bardzo boisz się zaufać ludziom… Myślisz, że jesteś silna i niezależna, ale tak naprawdę jesteś słaba. W razie gdyby coś się stało, jesteś sama…

            Od: Lil-lil
            Do: lon_boy
                        Możliwe. Ale przynajmniej wiem, że nikt nie przyjaźni się ze mną ze względu na to, co mam, albo kim jestem…

            Od: lon_boy
            Do: Lil-lil
                        Wszystkie związki między ludzkie niosą ze sobą jakieś niebezpieczeństwo. Czasem przetrwają próbę czasu, a czasem nie. I to jasne, że człowiek tedy cierpi. W końcu traci kogoś bliskiego, coś bardzo dla niego cennego… To nigdy nie jest proste, łatwe ani przyjemne…

Od: Lil-lil
Do: lon_boy
            Więc po co godzić się na coś, co i tak przyniesie człowiekowi cierpienie?

Od: lon_boy
Do: Lil-lil
            Samotność to cierpienie. Człowiek, który nie ma przyjaciół, cierpi każdego dnia i w dodatku jest w tym cierpieniu sam. Lepiej cieszyć się życiem i dzielić radości z innymi.

Od: Lil-lil
Do: lon_boy
            Nawet za cenę późniejszego bólu i cierpienia?…

Od: lon_boy
Do: Lil-lil
            Nawet. Bo prawdziwy przyjaciel nie pozwoli ci cierpieć. Prawdziwy przyjaciel to ktoś, kto w najgorszych chwilach twojego życia będzie starał się odjąć ci tego bólu, a nie dodawać kolejnego… Nie zawsze jest obok ciebie, ale pojawia się zawsze wtedy, gdy go potrzebujesz.

Od: Lil-lil
Do: lon_boy
            Ale jak poznać, że ktoś będzie dobrym przyjacielem?

Od: lon_boy
Do: Lil-lil
            Musisz zaufać. I temu komuś i – przede wszystkim – swojemu sercu. Ono zawsze wie, co jest dla ciebie najlepsze.

Od: Lil-lil
Do: lon_boy
            Może masz rację… Ale tak trudno komuś zaufać…

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

OPOWIADANIE: Rozmowy. Gadu-Gadu

I mamy 500 wejść na stronę :)




„Nie może być dla kobiet większej udręki, niż mężczyzna, który jest tak dobry, tak wierny, tak kochający, tak niepowtarzalny i który nie oczekuje żadnych przyrzeczeń”
[Janusz Leon Wiśniewski]


Ola (20:56:56)
Można kogoś kochać za bardzo??

Mariola (20:57:01)
Tzn??

Ola (20:57:11)
Po prostu… Kochać za mocno.

Mariola (20:57:17)
Nie wiem… Nigdy się nad tym nie zastanawiałam…

Mariola (20:57:25)
A czemu pytasz? Stało się coś?

Ola (20:57:31)
Nie nic takiego… Tak po prostu się zastanawiam…

Ola (20:57:40)
Jak to w ogóle może wyglądać? Takie kochanie za bardzo?

Mariola (20:57:42)
Hmmm…

Mariola (20:57:45)
Nigdy się nad tym nie zastanawiałam…

Mariola (20:57:52)
A ty? Jak myślisz?

Ola (20:58:03)
W sumie nie wiem…

Ola (20:58:21)
Wydaje mi się, że gdy kochasz za bardzo, chcesz dla drugiej osoby jak najlepiej… Przychylić jej nieba…

Ola (20:58:33)
Ale co, gdy jesteś kochana za bardzo?

Mariola (20:58:46)
To jasne, że jeśli kogoś kochasz, to chcesz dla tej osoby wszystkiego, co najlepsze. Nie wydaje mi się, że kocha się wtedy za bardzo…

Mariola (20:59:01)
A być kochanym za bardzo? Nie wiem… Nigdy się taka nie czułam… Jestem z Pawłem już dość długo, ale nigdy nie czułam, żeby tej miłości było za dużo czy za mało.

Ola (20:59:15)
A co musiałby Paweł robić, żebyś czuła się kochana za bardzo?

Mariola (20:59:28)
Nie ma takiej rzeczy, a przynajmniej nie przychodzi mi ona do głowy…

Ola (21:00:10)
A gdyby w ogóle nie był zazdrosny? Pozwalał ci na wszystko, co zechcesz? Podporządkował całe swoje życie tylko tobie? Zrezygnował ze znajomych, przyjaciół?… Był na każde twoje skinienie i akceptował wszystkie twoje pomysły?

Mariola (21:00:22)
Cóż… Z jednej strony na pewno by mi to imponowało, ale z drugiej nie rozumiem, czemu miałby to robić. Przecież to, że kochasz, nie oznacza, że przestajesz istnieć dla świata.

Ola (21:00:25)
Dla niektórych owszem…

Mariola (21:00:29)
Coś nie tak z Michałem? Bo chyba o nim mówisz…

Ola (21:00:36)
Już sama nie wiem, co z nim jest…

Ola (21:00:41)
Kocham go, ale zupełnie nie rozumiem…

Mariola (21:00:47)
Ale co dokładnie masz na myśli?

Ola (21:00:52)
Czuje się osaczona i przytłoczona…

Mariola (21:00:59)
Czemu?

Mariola (21:01:02)
Coś się dzieje?

Ola (21:01:44)
Niby nie, ale… Sama już nie wiem… Z jednej strony wszystko jest w jak najlepszym porządku. Wiem, że Michał mnie kocha i pokazuje mi to na każdym krok. Ale z drugiej… Mam wrażenie, że on jest mnie całkowicie pewny, że jest pewny, że już zawsze będziemy razem…

Mariola (21:01:51)
A to źle?

Ola (21:01:59)
Nie wiem… Rozumiem, że zaufanie jest podstawą  udanego związku, ale bez przesady. Co za dużo, to niezdrowo!!!

Mariola (21:02:05)
Powoli, bo nie rozumiem… Wytłumaczy mi to wszystko na spokojnie.

Ola (21:04:35)
Michał w ogóle nie jest zazdrosny. Kiedy mówię mu, że jestem umówiona z jakimś kolegą albo jakiegoś spotkałam, to cieszy się, że miło spędziłam czas. Kiedy pytam go, co ma w planach na wieczór, bo chciałabym wyjść z dziewczynami, mówi, żebym się nim nie przejmowała. Wiesz, jakie ja mam wtedy wyrzuty sumienia? Bo wiem, że będzie siedział w domu przed TV, komputerem lub nad książką i czekał, aż wrócę. Ilekroć proponuję mu, żeby umówił się z jakimiś kolegami czy znajomymi, słyszę, że woli spędzić ten czas ze mną. Kiedy pytam, co będziemy robić, odpowiada, że to, na co mam ochotę. Nie liczę, ile razy prosiłam go, żeby sam coś zaproponował, ale on twierdzi, że dla niego nie jest ważne, co będziemy robić, ale że razem. A kiedy po zajęciach lub po pracy nie wracam prosto do domu i go nie uprzedzę, to nie robi nic. Żadnych wymówek, pytań gdzie byłam…

Ola (21:04:44)
Ja wiem, że dla większości kobiet taki facet jak Michał to ideał nad ideałami, ale nie dla mnie… Może wybrzydzam, ale chciałabym, żeby czasem pokazał się z innej strony… Bardziej drapieżnej…

Mariola (21:04:56)
Chyba rozumiem… Po prostu chciałabyś, żeby był o siebie zazdrosny.

Ola (21:05:00)
Dokładnie.

Mariola (21:05:03)
Powiedz mu o tym.

Ola (21:05:06)
Mówiłam.

Ola (21:05:11)
Ale on nie widzi w tym żadnego problemu… Mówi, żebym się nim nie przejmowała i była szczęśliwa…

Mariola (21:05:15)
A jesteś?

Ola (21:05:34)
Sama już nie wiem…

Ola (21:05:47)
Duszę się w tym związku. Już nie raz zastanawiałam się, czy nie lepiej byłoby to skończyć, ale z drugiej strony nie chcę zranić Michała…

Ola (21:05:54)
Może jako chłopak się nie sprawdza, ale z drugiej strony jest naprawdę fajnym facetem. To nie jego wina, że lepszy z niego przyjaciel…

Mariola (21:06:07)
Wiesz, że z tej sytuacji nie ma łatwego wyjścia? Cokolwiek zrobisz, on i tak będzie cierpiał…

Ola (21:06:09)
Wiem.

Ola (21:06:14)
Co mam robić?

Mariola (21:06:23)
Nie wiem, co ci powiedzieć…

Mariola (21:06:31)
Najlepiej byłoby gdybyście szczerze porozmawiali, ale skoro on nie widzi problemu… Naprawdę nie wiem…

Ola (21:06:42)
Rozmowa chyba tu już nic nie pomoże. Zresztą i tak ta miłość gdzieś się wypaliła…

Ola (21:06:59)
O matko kochana… Nigdy nie myślałam, że będzie mi przeszkadzało to, ze facet mnie kocha za bardzo…

poniedziałek, 18 czerwca 2012

OPOWIADANIE: Rozmowy. Na co nam to?



On: Kocham cię, wiesz o tym?
Ona: Wiem skarbie. Ja ciebie też.
On: To wyjdź za mnie.
Ona: Słucham? Ale jak to?
On: Kocham cię i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. To ty jesteś kobietą, z którą chcę mieć dzieci, wnuki, zestarzeć się… Przy tobie budzić się każdego ranka i zasypiać wieczorami, dlatego proszę, wyjdź za mnie.
Ona: Zaskoczyłeś mnie…
On: To dobrze. Taki miałem zamiar. Ale dalej mi nie odpowiedziałaś…
Ona: Bo nie wiem, co powiedzieć…
On: Może po prostu się zgodzić?…
Ona: Ale czy naprawdę jest nam to potrzebne?

# # #

Ona: Przez ciebie nie potrafię ostatnio myśleć o niczym innym, tylko o ślubie.
On: To chyba dobrze…
Ona: Sama nie wie… Przeglądałam ostatnio parę katalogów i stron internetowych. Taki ślub i wesele kosztują kupę kasy i jeszcze więcej czasu na załatwienie tego wszystkiego.
On: I tylko dlatego się wahasz?
Ona: Nie, ale to jeden z powodów. Mało mamy zajęć, żeby brać na siebie jeszcze taki kłopot? Na co nam to?

# # #

On: Dlaczego nie chcesz za mnie wyjść?
Ona: To nie tak, że nie chcę. Po prostu zastanawiam się, czy jest nam to potrzebne.
On: Nie rozumiem… Kocham cię i to jasne, że chcę założyć z tobą rodzinę.
Ona: A tak, jak jest teraz, jest źle? Mieszkamy razem i od dwóch lat żyjemy prawie jak małżeństwo. A do tego, żeby mieć dzieci, papierka nie potrzeba.
On: Więc małżeństwo jest dla ciebie tylko papierkiem?
Ona: I to w dodatku niespecjalnie potrzebnym do życia.

# # #

Ona: Zastanawiam się, dlaczego tak bardzo zależy ci na ślubie?
On: A nie wystarczy, że cię kocham?
Ona: Romantyczne i piękne, ale raczej mało praktyczne.
On: Wiesz, że uwielbiam twoją praktyczność, ale nie wszystko w życiu musi mieć konkretny powód i cel.
Ona: I tylko dlatego, że się kochamy, mam zorganizować wielkie wesele i zaprosić całą rodzinę na darmową wyżerkę i popijawę? Tylko po to mam wydać wszystkie nasze oszczędności?
On: To miłość nie jest wystarczającym powodem, żeby wziąć ślub?
Ona: Już nie…

# # #

On: Dobra. Skoro żal ci pieniędzy to nie organizujmy wesela. Kameralny ślub z najbliższą rodziną.
Ona: Nie rób ze mnie takiej materialistki. Tu nie chodzi o pieniądze…
On: To co ci chodzi? Bo już nie rozumiem… Myślałem, że każda dziewczyna, a potem i kobieta, marzy o pięknej białej sukni, romantycznym ślubie w towarzystwie rodziny…
Ona: Bo tak jest. Ale czy to naprawdę jest nam potrzebne?

# # #

On: No, a co z dziećmi, ze śmiercią…?
Ona: Nie widzę związku.
On: Jeżeli będziemy żyć bez ślubu, to ksiądz może odmówić chrztu naszym dzieciom i wtedy to dopiero będziemy mieć problem i mnóstwo załatwiania. Albo w przypadku śmierci któregoś z nas… Jako małżeństwo dziedziczymy po sobie od razu. Bez ślubu w pierwszej kolejności dziedziczą rodzice i dzieci. Mnie bądź ciebie czeka wtedy postępowanie spadkowe. I jest jeszcze podatek. Jako małżonkowie możemy rozliczać się razem.
Ona: Skąd to wiesz?
On: Jak byłem ostatnio u lekarza, to dwie kobiety akurat rozmawiały i co nieco słyszałem.
Ona: Aha.

# # #

Ona: Im dłużej and tym myślę, tym bardziej mnie to przeraża.
On: Małżeństwo?
Ona: Też. Bardziej sam ślub, wesele… Te wszystkie formalności, tyle załatwiania, decyzji do podjęcia…
On: W tym nie ma nic strasznego.
Ona: Pozornie. Wiem, jaka jestem i jak się zachowuję, gdy coś organizuję.
On: Wszystko musi być zapięte na ostatni guzik.
Ona: Dokładnie. A jeśli w którymś momencie przesadzę i zamiast zbudować coś nowego, zburzymy to, co już mamy?
On: Wcale tak nie musi być. W dodatku znam cię i wiem, czego się po tobie spodziewać.
Ona: Ale jednak może…

# # #

On: Czy ty mnie w ogóle kochasz?
Ona: Oczywiście. Co to w ogóle za pytanie? I skąd u ciebie takie wątpliwości?
On: Bo zamiast cieszyć się naszym ewentualnym ślubem, wynajdujesz same przeszkody. Zupełnie jakbyś nie wiązała ze mną przyszłości, a bez ślubu łatwiej się rozstać. Wystarczy tylko spakować walizki.
Ona: Dobrze wiesz, że wcale tak nie jest. Kocham cię i chcę spędzić z tobą resztę życia, ale nie potrzebuję do tego ślubu. Po co mamy z naszej miłości robić szopkę dla rodziny?

# # #

Ona: Kochanie, dlaczego tak bardzo zależy ci na ślubie? Myślałam, że prędzej to nasi rodzice pierwsi zaczną coś mówić na ten temat…
On: Nie wystarczy, że cię kocham?
Ona: Oczywiście, że wystarczy, ale chciałabym wiedzieć, co czujesz w związku z nim.
On: Małżeństwo to coś stałego. W czasach, kiedy wszystko się zmienia z dnia na dzień i nie można być niczego pewnym, jest to dla mnie pewnego rodzaju stabilizacja. Może mam nieco staroświeckie poglądy, ale wierzę, że małżeństwo to sprawa na całe życie. A ponieważ wiem, ze to ty jesteś tą jedyną, więc poprosiłem cię o rękę.
Ona: Dlaczego nie powiedziałeś mi o tym wcześniej?
On: Bo niestety w obecnych czasach mało kto tak myśli. Dla większości jest to śmieszne. Wystarczy, że w pracy słyszałem, po co biorą śluby…
Ona: Dobrze.
On: Słucham?
Ona: Dobrze. Tak. Zgadzam się. Zostanę twoją żoną. Ale…

# # #

On: Kocham cię.
Ona: ja ciebie też. Inaczej by mnie tu nie było.
On: Miałaś dobry pomysł, żeby zamiast ogromnego wesela zorganizować skromne przyjęcia dla najbliższych.
Ona: Wiem, że część rodziny obrazi się za to, ale kiedyś w końcu im przejdzie…
Ktoś: ZDROWIE MŁODEJ PARY!

środa, 23 maja 2012

OPOWIADANIE: Rozmowy


            Ona to zamknięta w sobie młoda kobieta z przeszłością. On jest jej przyjacielem, ale popełnia największy błąd, zakochuje się w niej… 

*

On: Kochałaś kiedyś?
            Ona: Kiedyś, dawno temu… A przynajmniej tak mi się wtedy wydawało.
On: Czemu wydawało? Tak trudno poznać, kiedy się kocha, a kiedy nie?
            Ona: Byłam zakochana, ale raczej to nie była miłość.
            On: Nie rozumiem…
            Ona: Były motyle w brzuchu i świat widziany na różowo.
            On: Czyli kochałaś.        
            Ona: Wtedy wydawało mi się, że tak…

*

            Ona: Wiesz, skąd się biorą rozwody?
            On: Bo ludzie przestają się kochać?
            Ona: Nie.
            On: Więc?…      
            Ona: Bo ludzie wychodzą za mąż bądź też żenią się z osobami, których nie kochają.
            On: Skąd takie przypuszczenie? Przecież gdyby się nie kochali, to nie braliby ślubu…
            Ona: A skąd wiesz, że kochasz?
            On: Bo chcę spędzić z tą osobą życie? Bo jestem z nią szczęśliwy?…
            Ona: To jeśli weźmiesz ślub z taką osobą, to gwarantuję ci rozwód.

*

            On: To jak to według ciebie jest z tą miłością?
            Ona: Nie wiem.
            On: Mówiłaś, że kochałaś.
            Ona: Nie. Powiedziałam, że wydawało mi się, że kocham.
            On: A to jakaś różnica?
Ona: Ogromna.

*

            On: To kiedy wiesz, że kochasz?
            Ona: Nigdy.
            On: Znowu cię nie rozumiem…
            Ona: Ale wiem, kiedy nie kocham.
            On: Kiedy?
            Ona: Kiedy jesteś szczęśliwy, kiedy widzisz świat przez różowe okulary i kiedy jesteś pewien, że chcesz spędzić z tą osobą resztę życia.
            On: Wiesz, że to nie ma sensu?
            Ona: Czemu?
            On: Bo według ciebie miłość nie istnieje.

*

            Ona: A ty? Kochałeś?
            On: Jasne. Kiedyś w podstawówce, a potem w liceum. Ale i jedno i drugie umarło śmiercią naturalną…
            Ona: Żałujesz?
            On: Nie.
            Ona: Więc nie kochałeś…

*

            On: Co on ci zrobił?
            Ona: Kto?
            On: Ten facet, przez którego przestałaś wierzyć w miłość.
            Ona: A kto powiedział, że nie wierzę w miłość? Wierzę, a co więcej, czekam na nią.
            On: Ale cały czas mówisz, że nie kochałaś, że ludzie biorą ślub z tymi, których nie kochają… Nie rozumiem cię…
            Ona: Bo tak jest. A po drugie, nigdy nie próbuj zrozumieć kobiety.

*

            Ona: Coś taki markotny ostatnio?
            On: Wydawało mi się, że kocham kogoś…
            Ona: Ale?…
            On: Już sam nie wiem… Nigdy się tak nie czułem… Nie rozumiem, co się ze mną dzieje…
            Ona: Bo miłości nie da się zrozumieć.
            On: Więc skąd wiemy, że nadeszła?

*

            On: Więc jak to jest z tymi motylami w brzuchu?
Ona: I tym światem widzianym na różowo?
            On: Tak, z nim też.
            Ona: To nie jest miłość. To zakochanie.
            On: Zakochanie? Co to jest?
            Ona: Motyle w brzuchu i świat widziany na różowo.

*

            On: Mówiłaś, że nigdy nie kochałem, choć ja twierdzę inaczej. Czemu?
            Ona: Bo nie można kochać więcej niż raz w życiu.
            On: Czemu nie? Każda miłość może się skończyć.
            Ona: Zakochanie może się skończyć. Miłość jest na całe życie.

*

            On: Możesz mi coś wytłumaczyć?
            Ona: Jasne. O co chodzi?
            On: Skoro mówisz, że te wszystkie motyle w brzuchu, różowe okulary, szczęście i chęć spędzenia z tą osobą całego życia to tylko zakochanie, to skąd wiem, że naprawdę kocham?
            Ona: Bo wtedy zaczynasz mieć wątpliwości…

*

            Ona: Wiesz, czemu niektórym udaje się przeżyć razem kilkadziesiąt lat i ciągle się są razem?
            On: Bo kochają.
            Ona: Tak. I czasem mają siebie dosyć.

*

            On: Czyli miłość to…?
            Ona: Miłość nie ma definicji. Nigdy nie wiesz, kiedy tak naprawdę kochasz, a kiedy jesteś po prostu zakochany.
            On: A jeśli mam kogoś dość? Jesteśmy razem, ale czasem mam ochotę zostawić to wszystko i po prostu dać spokój?
            Ona: A potem? Gdy ochłoniesz też tego chcesz?
            On: Chyba nie…
            Ona: Więc kochasz.

*

            On: Zakochanie to świat pełen szczęścia i bez zła, a w miłości widzimy wszystkie wady i kochamy kogoś mimo to?
            Ona: Zgadza się.
            On: To już wiem.
            Ona: Co?
            On: Kocham. Bo choć z jednej strony wiem, że chciałbym spędzić z tą kobietą życie, to coraz częściej zastanawiam się, czy dam radę, czy wytrzymam…
            Ona: To gratuluję.
            On: Nie pytasz, kto to?
            Ona: Nie. Chyba wiem…
            On: Skąd?
            Ona: Bo ta osoba czuje dokładnie to samo…
            Oni: Kocham cię.