Wszystkie treści i zdjęcia zamieszczone na tym blogu są tylko i wyłącznie moją własnością. Kopiowanie ich jest zabronione.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opo:miniaturka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opo:miniaturka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 czerwca 2013

OPOWIADANIE: Przypadkowe Spotkanie. Motywacja


           Chciała, ale ciągle coś było nie tak. Na dodatek ciążyły na niej jeszcze obowiązki domowe. No i był strach. Bała się, że nie podoła, że ją to przerośnie… I chociaż wszyscy wokół mówili jej, że powinna spróbować, ona wolała zostać rzeczy takie, jakimi są.

            Swojego Anioła spotkała całkiem przypadkiem. Na dodatek w dość prozaicznym miejscu. Od słowa do słowa i jakoś poszło. Pomógł jej, pokierował… A gdy zaszła potrzeba, dał jej przysłowiowego kopa w tyłek, żeby nie rezygnowała.

            I z jego pomocą osiągnęła sukces. Okazało się, że to wcale nie było takie trudne. Wystarczyło trochę samozaparcia i wytrwałości.

            I chociaż kontakt się urwał, zawsze gdy zasiadała do pracy, wspomina swojego Anioła. Bo to dzięki niemu odważyła się zmienić swoje życie.

wtorek, 23 kwietnia 2013

OPOWIADANIE: Przypadkowe Spotkanie. Strach





Jej Mąż wyjechał na szkolenie. Dwa miesiące we Francji. A Ona została sama z ich maleńkim dzieckiem. Owszem tęskniła, ale teraz w dobie Internetu ta rozłąka nie była aż tak uciążliwa. Co prawda nie jest to to samo, co rozmowa twarzą w twarz, ale – jak to mawiają – lepszy rydz niż nic.

Na co dzień siedziała w domu z dwumiesięczną córką. A ponieważ było lato, często wychodziła z nią na spacery do pobliskiego parku. Czasami spacerowała alejkami, innym razem siedziała na ławce czytając książkę lub zagadując maleńką.

Właśnie w takiej sytuacją ją zobaczył po raz pierwszy. Początkowo tylko ją obserwował. Jednak z każdym dniem chciał czegoś więcej. W końcu do niej podszedł i rozpoczął rozmowę. Od tamtej pory coraz częściej do niej podchodził.

Była zaskoczona, że podszedł właśnie do niej. Ale z drugiej strony ją to cieszyło. W końcu mogła porozmawia z kimś o czymś innym, niż sprawy niemowlęce. Gdy spotykała go w kolejnych dniach, znowu chętnie wdawała się z nim w dyskusje. Jednak, gdy zaczęła na niego wpadać w sklepie, bibliotece, na poczcie czy pod blokiem, pojawiła się niepewność, potem strach… Doszło do tego, że bała się wychodzić z domu. Zwykłe wyjście po chleb było dla Niej traumą. Z niecierpliwością oczekiwana na powrót Męża. Jednak i wtedy nie odpuścił. Nawet, gdy wychodzili gdzieś we trójkę, On też się tam pojawiał…

Policja nic nie mogła zrobić. Nie złamał prawa. Nawet, jeśli dostawała głuche telefony i dziwne przesyłki, nie można było udowodnić, że to On.

Aż pewnego dnia zniknął. Wyparował.

Ale strach został z Nią do końca życia…

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

OPOWIADANIE: Kaczki

Miniaturka zainspirowana pewnym spacerem.
100 słów razem z tytułem.
(Znowu pisane na kursie. Podobnie jak publikacja:))





To miał by dzień, jak każdy inny. Za każdym razem wracała do domu tą samą trasą. Teraz też. Nie, nie bała się. W końcu był środek dnia, ścieżka koło dość ruchliwej trasy. W dodatku do domu miała stąd zaledwie 200 metrów. Nic nie mogło się jej już stać…

Szła akurat pod mostem. Nie słyszała jego kroków, bo samochody jadące górą robiły spory hałas. Poza tym myślami była już w domu. Jego buty na miękkiej podeszwie też nie ułatwiały sprawy.

Pierwszy cios padł niespodziewanie. Potem były kolejne. Krzyczała, lecz nikt jej nie słyszał. Jedynie kaczki widziały, jak gaśnie jej życie…

wtorek, 9 kwietnia 2013

OPOWIADANIE: Przypadkowe spotkanie. Dom.


Siedzę własnie na kursie komputerowym. Wczoraj powstały dwie miniaturki. oto jedna z nich :)




Przechodził obok tego domu niezliczoną ilość razy. W końcu przestał zwracać na niego uwagę. Ale któregoś dnia w jednym z okien na piętrze zobaczył smutną twarz dziewczyny. Nie robiła nic konkretnego, po prostu patrzyła przed siebie. Od tamtej pory widywał Ją codziennie. Zawsze miała smutne oczy…

Intrygowała go. Nie raz miał ochotę zapukać do drzwi Jej domu i z Nią porozmawiać. Nigdy jednak się nie odważył. Sam nie wiedział, dlaczego. Po prostu Jej smutek onieśmielał go.

Czasami miał wrażenie, że jest tylko rzeźbą. Zawsze siedziała w jednej pozycji i nie widział, by się choć minimalnie poruszyła. Lecz widząc Jej oczy, uświadamiał sobie, że to jednak nie możliwe. Żaden, nawet najzdolniejszy artysta, nie jest w stanie tak dokładnie odwzorować smutnego spojrzenia. Tak smutnego…

Tamtego konkretnego dnia zaspał. Całą noc miał wrażenie, że coś się stanie i nie mógł z tego powodu zasnąć. Rano nie słyszał budzika i do pracy praktycznie musiał biec. O „smutnej dziewczynie” nawet nie pomyślał. Lecz Ona sama mu o sobie przypomniała. Bo pod Jej domem aż roiło się od ludzi i pojazdów. Wyróżniała się karetka i wóz policyjny. Zabiła się. Z samotności i społecznego odrzucenia.

Gdy teraz przechodzi tamtędy, nie potrafi spojrzeć w Jej okno.  Nienawidził siebie za to…

poniedziałek, 11 marca 2013

OPO: Przypadkowe spotkanie. Nowy początek



NOWY POCZĄTEK

                Czy miałam świadomość tego, co chciałam zrobić? Tak. Mój zamiar nie był spowodowany chwilą. Wszystko dokładnie przemyślałam. Chciałam to zrobić…

            Dlaczego? Po prostu miałam dość. Dość tego wszechobecnego wyścigu szczurów. Dość tego, że przyjaciele kopali dołki pod przyjaciółmi tylko dlatego, że – teoretycznie – miało im to pomóc. Dość tego, że to pieniądze rządziły światem, a ludzie stali się pionkami goniącymi za nimi. Dość tego, że takie wartości, jak miłość, czy przyjaźń przestały się liczyć. Dość tego świata, w którym przyszło mi żyć…

            Naprawdę chciałam skoczyć z tego mostu. Wiem, że sporo osób uważa to za tchórzostwo, ucieczkę od problemów, ale nie interesowało mnie to. To było moje życie i miałam prawo zrobić z nim to, co chciałam. Ludzie uzależniali się od alkoholu, narkotyków, zabijali się wzajemnie… A ja p prostu chciałam skoczyć z mostu. Tyle w temacie.

            Czy podejrzewałam, że moje plany nie dojdą do skutku? Nie. Ale jednak tak się stało… 

             Do tej pory nie rozumiem, jak można tak postąpić i wyrzucić psa z pędzącego samochodu. Ale ktoś to zrobił. Byłam tam wtedy i udało mi się Go uratować. A on uratował potem mnie.

            Od tamtych wydarzeń, moje – albo raczej Nasze – życie się zmieniło. Mamy siebie i zaczęliśmy życie od początku.

            A świat? Jest gdzieś tam. W tle…

wtorek, 26 lutego 2013

OPO: Przypadkowe spotkanie. Koniec

Kolejna miniaturka.
"Przypadkowe spotkanie" to miał być cykl opowiadań. Ale stwierdziłam, że łatwiej ostatnio pisze mi się miniaturki, a na historia chodziła za mną już jakiś czas. Więc będzie cykl miniaturek.






PRZYPADKOWE SPOTKANIE. KONIEC


            Nie rozumiał, jak mógł być taki głupi. Byli ze sobą parę lat, a On to wszystko przekreślił. Dał wiarę koledze, a nie Jej. A teraz został sam. Do towarzystwa miał jedynie panującą wokół ciemność i kieliszek wina w ręce.

            Doskonale pamiętał dzień, w którym Jacek powiedział mu, że widział Ją na mieście w objęciach innego faceta. I że nawet się nie kryli…

            Jemu to wystarczyło. Gdy wróciła do domu rozpętało się piekło. Nie podejrzewał, że stać go na wypowiedzenie takich słów. Ani tym bardziej, że Ją uderzy. A zrobił to. I teraz się za to nienawidzi…

            Znał Ją, a mimo to uwierzył Jackowi. I dalej mu wierzył. Aż któregoś dnia zobaczył Ją. Ale nie samą. Z Nimi. Jej starszymi braćmi. I wtedy Jacek powiedział, że ten po lewej to Jej kochaś. Wyśmiał go. Aż w końcu uwierzył. I wtedy Jego świat się zawalił…

            Nie próbował przepraszać, bo wiedział, że nie zasługuje.

            Ona teraz wyjechała. A On został sam.

środa, 23 stycznia 2013

OPOWIADANIE: Bądź szczęśliwa

Dawno mnie nie było, ale po prostu jakoś chwilowo straciłam chęć na pisanie. Pomysły mam, ale jakoś ciężko mi się pisze. Na dodatek wszystko mnie rozprasza...

Ta miniaturka, bo mój sukces i rekord. Napisałam ją w jakieś pięć minut jednocześnie mając nadzieję, że Miki da mi skończył i nie obudzi się. Jak widać udało się. Nie wiem, czemu, ale w jakiś sposób jestem z niej bardzo dumna...





BĄDŹ SZCZĘŚLIWA

(zainspirowane piosenką "Szczęśliwa" zespołu Ira)


   Patrząc w jego oczy zastanawiała się, skąd miała siłę, by to zrobić. Od zawsze uważała się za osobę raczej mało odważną, nawet tchórzliwą. Podjecie najprostszej decyzji było dla niej problemem. A teraz tak po prostu, po pięciu latach wspólnego życia, postanowiła go zostawić. Bo spotkała innego. I się zakochała.

   Nie zastanawiała się długo. Pewnego dnia powiedziała mu, że to koniec. Że jest ktoś inny. Nie tłumaczyła się. Nie było sensu. Spakowała swoje rzeczy, bez słowa wyjaśnienia. Owszem, zasługiwał na nie, ale nie wiedziała, co mu powiedzieć. Że nagle wszystko się wypaliło? Że pięć sekund spojrzenia w oczy innego przekreśliło pięć lat życia? Że straciła dla tamtego głowę? Banalne. Ale jednocześnie bolesne...

   Czekała na krzyki, pretensje. Zastanawiała się, które zdjęcie jako pierwsze roztrzaska o podłogę. Ale sekundy mijały, a nic takiego się nie działo. Stał spokojnie w drzwiach ich wspólnej sypialni i patrzył na jej ruchy. Nie zatrzymywał jej, nie dopytywał. Gdy wychodziła z mieszkania nawet podał jej płaszcz.

   - Bądź z nim szczęśliwa - usłyszała jeszcze jego ciche słowa, gdy zamykały się za nią drzwi mieszkania i jednocześnie pewnego etapu jej życia.

   "Będę" obiecała sobie w myślach. I chociaż była pewna swojej decyzji, w sercu czuła ból.